Czy można nauczyć się języka samodzielnie, bez korzystania ze szkół, kursów, ani korepetycji? W powszechnej opinii jest to zadanie nie tyle niemożliwe, lecz trudniejsze. Ludzie wychodzą z założenia, powszechnego nie tylko w przypadku nauki języka angielskiego, że zapłacenie kilkuset złotych za kurs samo w sobie gwarantuje sukces. W końcu nie są to małe pieniądze, a szkoły języków obcych wciąż zdobywają popularność. To sprawia, że ludzie, przekonani o tym, że płacąc, dostają najlepszą jakość i pewny sukces, zapominają o rzeczy, która w przypadku poznawania języków jest najistotniejsza – nauce samodzielnej. Co więcej, jest to umiejętność na tyle istotna, że opanowując ją dobrze, możemy wykluczyć płatne kursy. Moja osoba może być doskonałym przykładem, że w niedługim czasie, z odrobiną wysiłku, można osiągnąć znacznie lepszą znajomość angielskiego niż w przypadku uczęszczania na kursy, jednocześnie oszczędzając niemałą sumę pieniędzy.

Nie będę rozpisywał się o wadach nauki w szkole i na kursach – o tym już wkrótce osobny wpis. Chciałbym za to na własnym przykładzie opisać i polecić naukę samodzielną, dzięki której w stosunkowo niedługim okresie czasu można zdobyć naprawdę pokaźne umiejętności językowe.

Po raz pierwszy angielskiego zacząłem się uczyć, mając 13 lat. Przez dwa lata uczęszczałem na kurs do szkoły języków obcych, gdzie nauczyłem się podstaw języka. Naukę przerwałem, ponieważ uważałem, że jest ona wolna i nieefektywna. Przykładowo, spędzanie wielu godzin na powtórkę gramatyki, której przyswajanie przychodziło mi z łatwością, traktowałem jako stratę czasu (i pieniędzy). Roczna przerwa w nauce spowodowała, że zapomniałem większość z i tak niedużego materiału. Rozpoczynając kształcenie w liceum, trafiłem do grupy początkującej i mówiąc szczerze początkowo nawet tam nie czułem się zbyt pewnie. Angielski wydawał mi się językiem prostszym niż niemiecki, ale miałem spore braki, które trzeba było nadrobić. Postanowiłem rozpocząć naukę samodzielnie. Efekt: w ciągu 3 lat nauki w szkole średniej z poziomu początkującego osiągnąłem poziom zaawansowany, czego dowodem jest matura rozszerzona zdana na ponad 90%. Wiele osób, które znam, nie osiągnęło takiego poziomu języka po 6-8 latach nauki na kursach w szkołach języków obcych. Nie jest to przechwałka, czy też wyraz mojej nadzwyczajnej zdolności nauki języka angielskiego, lecz dowód na to, że nauka samodzielna może być dużo bardziej efektywna.

Wbrew pozorom nie spędzałem nad angielskim kilku godzin dziennie. Owszem, język ten w pewien sposób mnie zafascynował, a jego nauka stała się przyjemnością, lecz były inne, ważniejsze przedmioty, którym poświęcałem więcej czasu i uwagi. Postaram się teraz pokrótce opisać proces samodzielnego uczenia się, który stosowałem. Mam nadzieję, że będzie on wskazówką dla osób pragnących rozpocząć naukę angielskiego na własną rękę i pomoże dobrze się do niego przygotować.

Pierwsza rzecz, którą zrobiłem, była instalacja pakietu Profesor Henry Słownictwo – programu do nauki słówek angielskich, o którym szerzej pisałem już na tym blogu. Pierwszą część – poziom 1&2 – przerobiłem w ok. półtora roku. Nauce i powtórce słówek poświęcałem 10-15 minut dziennie. Szybko okazało się, że jest to bardzo efektywny i szybki sposób na naukę słownictwa, gdyż – w przeciwieństwie do nauki słówek z kartki na sprawdzian – pozostawały one na trwałe w pamięci, a nie wylatywały z głowy zaraz po oddaniu kartkówki. Rzeczą kolejną był zakup książki do gramatyki. Wybrałem sprawdzoną książkę R. Murphy’ego „English grammar in Use”, o której szerzej pisałem tutaj: English grammar in Use. Mimo, iż pisana jest ona po angielsku, stosunkowo szybko połapałem się w opisach poleceń i gramatyki. Nauka gramatyki z tą pozycją była naprawdę przyjemna. Oczywiście, nie wszystko udało mi się zapamiętać od razu, czasami kilkakrotnie zaglądałem do jakiegoś działu, aby przypomnieć sobie różne zagadnienia, lecz ostatecznie dość szybko poznałem gramatykę, także te bardziej zaawansowane i sprawiające problemy konstrukcje. Późniejsza nauka przebiegała podobnie. Kupiłem jeszcze jedną książkę do gramatyki, tym razem na zaawansowanym poziomie – Advanced grammar in use – oraz kolejną część Profesora Henry’ego, z którym uczę się do dziś. Przed maturą zakupiłem także repetytorium Matura Companion (więcej o repetytoriach: Repetytoria maturalne), a niedawno kolejny program do nauki słownictwa, tym razem już na poziomie CPE, o którym szerzej pisałem tutaj: Supermemo Advanced English Proficiency. Oprócz tego posiłkowałem się wiedzą i ćwiczeniami z internetu, którym sporą ilość znaleźć można choćby tutaj: Testy z angielskiego. Sieć wykorzystywałem także do czytania artykułów i słuchania podcastów w języku angielskim.

Z powyższego opisu można wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze, nauka samodzielna języka angielskiego jest możliwa, co więcej z odrobiną zaangażowania staje się dużo bardziej efektywna niż oferowana przez szkoły języków obcych. Po drugie, nie jest ona trudniejsza, gdyż dostępne materiały o wysokim poziomie merytorycznym sprawiają, że znaleźć możemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania. Oczywiście, pozostaje jeszcze kwestia speakingu, który raczej ciężko ćwiczyć samodzielnie. Mimo wszystko warto pamiętać o tym, że samodzielna nauka powinna stać się naszym priorytetem, nawet wówczas, gdy korzystamy z ofert szkół językowych lub gdy uczymy się języka w szkole.

Zobacz też nowy cykl artykułów publikowanych na blogu twojangielski.net: Samodzielna nauka języka angielskiego – kliknij ten odnośnik, aby przejść do spisu treści, który zawiera informacje o wszystkich artykułach tego cyklu.